Beztroska

 

 

 

 

 

Beztroska – spektakl Innej Szkoły Teatralnej / Teatru Węgajty. najnowszy, dziesiąty odcinek ekologiczno-teatralnego serialu „Woda 2030”.

Inscenizacja: Wacław Sobaszek.
Realizacja: Roman Černik, Maria Legeżyńska, Barbara Michera, Martin Rosie/Tomasz Puchalski, Erdmute Sobaszek, Wacław Sobaszek, Agata Ziółkowska.

 

 

 

W spektaklu używamy tekstów własnych, a także cytujemy teksty następujących autorów: Wolf Bierman, Konstanty Ildefons Gałczyński, Agnieszka Nowak, Papusza, Rebecca Solnit, Liv Stromquist

O spektaklu napisano:

W „Beztrosce” uderzyła mnie wyrazistość i bezpośredniość komunikatu. Wyrazistość i bezpośredniość, które nie były oskarżycielskie w tonie. Może były nawet autokrytyczne. Miałam poczucie, że treści, które pojawiły się w spektaklu próbowały określić pozycję autorów i autorek wobec opisywanych zjawisk – sytuacji polskich rolników, przemysłowej hodowli zwierząt, katastrofy klimatycznej, życia w późnym kapitalizmie i wszystkich konsekwencji, które widzimy, odczuwamy, i którym staramy się przeciwdziałać. A przynajmniej mamy świadomość tej konieczności. Z etiud, które złożyły się na finalny kolaż wyczytałam mądrość i umiejętność czytania znaków, którymi próbuje się nas programować w orwellowskiej machinie polityki.

Dominika Bremer, w gazecie festiwalowej Wioski Teatralnej, 24 VII 2019

Spektakl jest o beztrosce. Jest skomplikowany w odbiorze. Na pierwszy rzut oka poruszane tematy i wątki są niepołączone i niespójne, brakuje klucza do zrozumienia, tak jak nie ma klucza do zrozumienia życia i ludzi. Ale przecież doświadczamy na co dzień spójności życia, tak jak czasami zdarza nam się zrozumieć drugiego człowieka. I spektakl. Próbując nazwać punkt, do którego sprowadza się ta obfitość wątków – problemów, wątpliwości, oskarżeń, pytań i prób odpowiedzi. Z tych na przykład spowiedź Martina Rosie o samotności i leku na nią: samemu sobie być tymi wszystkimi ludźmi, których brak. Czyż to nie jest propozycja odpowiedzi na wszystkie problemy tego świata? Samym sobą być już rozwiązaniem, które nadchodzi: czystym powietrzem, zdrową żywnością, wolnym ptakiem, sprawiedliwie wynagrodzonym rolnikiem, wykluwającym się lepszym sobą? Dochodzę do wolności. Do wolności, która jest odpowiedzią na wszystkie (chyba?) pytania, do wolności rzeczywistej, do wolności, która jest troską. Bo wolność to czujność, świadomość, chęć wpuszczenia do siebie świata i tym samym reagowanie na niego. A w tym nadzieja.
W tej sali, podczas spektaklu poza aktorskim odgrywaniem niesłuchania się, lekceważenia, beztroski wyzwalała się wolność. Wolność mówienia o tym, co dla mnie istotne, bez względu na to, czy to kogoś interesuje, irytuje czy oburza. Jak absurdalne zakończenie „dyskusji”, w której ona (Agata Ziółkowska) mówi o tym, jak „do polskich ubojni w nocnych transportach przyjeżdżały martwe i chore krowy, ale kilogram mięsa był sprzedawany w tej samej cenie, co ze zdrowej”, a on (Roman Černík) zagłusza ją krzykiem o czeskim mięsie, narodowym mięsie, czystym mięsie. A pod koniec spotykają się dwa języki „Řekni volnost” (czeski) i „Wolność” (polski). I już. Chociaż te słowa brzmią podobnie, to ludzie je wypowiadający mogą nie rozumieć siebie nawzajem. Pewne jednak jest, że każdy z nich tym słowem nazywa coś zupełnie innego.
Aspektem godnym uwagi jest różnorodność konwencji pojedynczych scen. Ta jednocześnie czyni spektakl skomplikowanym w odbiorze, powoduje że dotyka on istoty teraźniejszości i jest przejawem owej wolności wypływającej ze sceny, na której nie ma ograniczeń form i nie ma ograniczeń bycia. Są łkania graniczące z banalnością, bo powtórzone już sto razy – lecz wciąż nieusłyszane, warte chyba więc powtarzania? („Cmokamy, że zwierzątka biedne, że my chcemy świnek, które babrałyby się wesoło w błotku (…) a potem idziemy na polski ryneczek do Lidla, gdzie jak wół jest napisane: Hiszpania, Grecja…”). A jest również scena, która dla mnie stanowi samodzielny spektakl – to scena z oddaniem płaszcza. („Co tam masz, ciekawa jestem?” „Weź. Pa pa”). Niesie ona ze sobą tak wiele znaczeń, że kiedy człowiek skonfrontuje się z tym obrazem, część tajemnicy życia i wszechświata – albo i czasów dzisiejszych – zostanie mu odsłonięta. Czy to zniewolenie własnym brzemieniem? Czy wprowadzenie do wolności rozumianej jako przekazanie dziedzictwa? Gdzie leży granica?

David Zelinka w gazecie festiwalowej Wioski Teatralnej, 24 VII 2019